Właściwie to jest mój drugi spacer, bo pierwszy odbyłem wracają ze szpitala do domu.

Dzisiaj mnie wypisali ze szpitala, przyjechał po mnie tato i dziadek. Mama mnie ubierała w eleganckie ciuszki, a tata w między czasie poszedł do urzędu stanu cywilnego, żeby wziąć skrócony odpis aktu urodzenia.
Wyszedłem pierwszy raz na dwór, było gorąco, ale dałem radę. Podróż w moim ulobionym foteliku zleciała szybko.
Cztery godziny męki mamy i jestem - urodziłem się silny - dostałem 10 punktów na 10 w skali Apgar :) Waga 3 kilo, a długość 56cm. Włosy długie jak mały hipis. Położna spoko, atmosfera w szpitalu też spoko. Ogólnie jest spoko, więc za dużo nie płaczę, przy najmniej na razie :)