Dzisiaj w końcu udało mi się wypróżnić, przez ostatnie kilkadziesiąt godzin to była męczarnia. A teraz była kupa koloru żółtego, tylko bardziej gęsta niż zwykle.
Po za tym co raz lepiej widzę, ciekawi mnie świat dookoła, przez co nie mogę za bardzo spać w ciągu dnia, więc daję popalić mamie :) Wciąż mi się trochę ulewa, ale mam nadzieję, że się znów nie zaksztuszę - to dlatego mam kładzie mnie na boku.
Dzisiaj cały dzień mam problem z wypróżnianiem. Jestem z tego powodu bardzo nie pocieszony. Bez przerwy płaczę i nie mogę spać. Na szczęście problemu z moczem nie ma. Bez przerwy trzeba zmieniać moje pieluszki.
Dzisiaj byłem na szczepionce. Szczepionka standardowa to szajs - na szczęście rodzice zakupili 6 w jednym, więc byłem kłuty tylko raz i jestem odporny na więcej chorób, ale kieszeń starych lżejsza o 180PLN - szkoda, że państwo nie sponsoruje tego rodzaju szczepionek.
Po szczepionce byłem strasznie nerwowy, ale nie miałem gorączki jak to zwykle bywa. Dodatkowo lekarz zważył mnie i zmierzył. Mam już 5 kg i 56 cm. Tak naprawdę to jestem dłuższy, ale przy pomiarze zgiąłem nogi :)
Lekarz kazał mi jeść witaminy, są bardzo nie dobre. Niby mają smak pomarańczy, ale tak mi wykręca język, że masakra.