Piąty miesiąc rozpoczął się szczęśliwie. Ropa z oka zeszła i nie mam już zaropiałych oczu. Wydaje mi się, że pomogło mi ziele świetlika i krople do oczu. W tym miesiącu, nie przytyłem aż tak dużo ważę około 7200 gram. Za to polepszył mi się wzrok i stałem się bardziej krzykliwy. Na dwór za bardzo też nie mogę wychodzić, bo jest dosyć zimno. Za cztery dni moje chrzciny - w kościele dopiero zmarznę. Ale potem impreza, przyjedzie trochę gości, przy okazji dostanę jakieś zabawki lub inne prezenty.
Stało się, wczoraj pierwszy raz skosztowałem mleka z butelki, na szczęście było to mleko mamy. Zaczęło się niewinnie, przyszli dziadkowie, gadu gadu, śmichu, śmichu, patrzę, a tu rodzice ulotnili się gdzieś - jak się później okazało na zakupy do sklepu, na kilka godzin. Trochę się pobawiłem i do spania, gdy się obudziłem, jak zwykle głodny. Dałem znać swoim głosem, że chcę mleka, a tu patrzę zamiast cyca butelka avent się do mnie zbliża, a w niej mleko. Myślę sobie ładnie, będę głodował, na pewno będzie nie dobre. Trochę pocmokałem i nim się obejrzałem wypiłem prawie całą butelkę. Mleko smakowało normalnie, tylko cycka trochę brakowało, więc wypiłem je o wiele szybciej niż zwykle.
Przedwczoraj mama zadzwoniła do lekarza w sprawie mojego ropiejącego oka. Lekarz powiedział, żeby kupić krople do oczu oraz ziele świetlika. Wybraliśmy się na spacer do apteki, a mróz był co nie miara, na szczęście szybko wróciliśmy. Mama codziennie zakrapia mi oko kroplami i przemywa zielem. Może się niedługo wyleczy.
Książka dla dzieci, z którą można się kąpać. Dodatkowo ma klakson.

Dzisiaj była kolejna podróż do ortopedy. Tym razem było przyjemniej, bo nie było kolejki. Lekarz ortopeda zrobiła usg, popatrzyła, powiedziała, że mam jeść po dwie krople witaminy D3, a nie jedną jak dotychczas. Po za tym wszystko w porządku, kolejna wizyta za 6 tygodni. W sumie to dobrze, że mnie często kontrolują, ludzi się jakiś poznaje w poczekalni, a i o zdrowie się lepiej dba.
Dodatkowo byliśmy w sklepie na zakupach, kupiliśmy dla mnie kombinezon na zimę i dwie pary spodni oraz gryzak i książeczkę. Będę miał ubaw.
Oko wciąż ropieje, mama przemywa mi je solą fizjologiczną, może pomoże.

Co tu dużo pisać, coś mi się stało z lewym okiem. Dzisiaj zauważyłem, że często z niego łzawię, po czym zbiera mi się tam ropa. Trochę nie przyjemne uczucie, na szczęście mama przemywa mi je gazą namoczoną w soli fizjologicznej. Może mnie wczoraj przewiało, bo długoprzebywałem na dworze, a dosyć mocno wiało. Miejmy nadzieję, że mi przejdzie, bo jutro kolejna podróż, kolejna do ortopedy, żeby sprawdził mi bioderka, tak profilaktycznie.
Z innej beczki, to to że nie tracę humoru i jak tylko nadaża się okazja to się śmieję, czasami wychodzi mi to całkiem głośno :) Po za tym rosnę i rosnę, w wannie się już ledwo co mieszczę, dobrze że rodzice kupili ją trochę większą. Mam też coraz więcej zabawek i lubię się nimi bawić.
Zbliżają się moje chrzciny - drugi dzień świąt bożego narodzenia. Byliśmy w kościele z rodzicami, aby umówić termin chrzcin. Zimno było tam strasznie, w wózku długo nie wytrzymałem, więc mama wzięła mnie na kolana. Całe szczęście, że ksiądz nie trzymał nas długo. Wczoraj w związku z tym pojechaliśmy do jednej prababci z zaproszeniem na uroczystość, a dzisiaj do drugiej. Oczywiście też do pradziadków :) Wszyscy się ucieszyli na mój widok. Gdy miałem ochotę wracać do domu, to się rozpłakałem.
Z bardziej przyziemnych spraw, to wyjaśniło się: czemu mamę bolą ręce od noszenia mnie, o tacie nie wspomnę. Otóż mama mnie dzisiaj zważyła i okazało się, że ważę 6,9 kg. I to wszystko dzięki mleku z piersi. Cud.